Dziś uraczę Was garścią moich przemyśleń na temat nazewnictwa osiedli, dzielnic rejonów w Warszawie. Mam nadzieję, że komukolwiek będzie się chciało to wszystko przeczytać i jeszcze skomentować. Jeśli nie doczytaliście do końca, to napiszcie, w którym momencie wymiękliście :)
Jasną sprawą jest, że większość nazw pochodzi od dawnych wsi wchłanianych po kolei przez Warszawę, począwszy od Wielkiej Woli, która dziś jest po prostu Wolą i Grodziska na Białołęce, a na Ursynowie (który jest obecnie ludniejszy od niejednego miasta wojewódzkiego) skończywszy. Czasem wsie przed wchłonięciem zdążyły się rozrosnąć do wielkości małego miasteczka, jak np. Praga, Włochy, Ursus, Wesoła.
Czasem przyłączenie do Warszawy było bardzo oczekiwane (słynne wielkie rozszerzenie granic w 1916, kiedy to m. in. Mokotów i Żoliborz stały się częściami miasta, czy też referendum w Wesołej w 2002). Czasem było to dla okolicy zupełnie obojętne (wiele wsi przyłączonych 1951 zachowało swój wiejski charakter przez wiele lat, niektóre po dziś dzień). Czasem też jakiś teren zostawał włączony „za karę” – Ursus w 1976 roku po protestach robotników z fabryki ciągników.
Wiele z nazw obecnie używanych, szczególnie na terenie szeroko pojętego Śródmieścia, to pozostałości po jurydykach, czyli prywatnych miasteczkach, które przez wieki były zakładane dookoła Warszawy przez możnowładców, książąt, króla, duchowieństwo. Z tych do dziś pamiętanych (często jedynie w nazwach ulic): Świętojerska, Nowolipie, Kapitulna, Dziekania, Leszno, Tłumackie (Tłomackie), Mariensztat, Dziekanka, Grzybów, Ordynacka, Tamka, Nowogrodzka, Solec, Golędzinów, Praga, Skaryszew-Kamion.
Bywają nazwy celowo zacierane w pamięci ze względów politycznych (Boernerowo ze względu na postać Ignacego Boernera), niektóre (nie wiedzieć, czemu) są wydobywane z mroków niepamięci, jak np. Słodowiec. Jest kilka nazw sztucznie wymyślonych ok. 100 lat temu, które się przyjęły, jak np. Jelonki (dawniej Miasto-Ogród Jelonek), Sadyba (dawniej Miasto-Ogród Sadyba) i Międzylesie (dawniej, jakże uroczo, Kaczy Dół).
Przed wojną regulacja administracyjna była prosta. Były ponumerowane cyrkuły policyjne. Po wojnie komuniści zaczęli mieszać w nazewnictwie – to wtedy powstały takie potworki językowe, jak Praga-Północ, Praga-Południe (przez kilka lat też i Praga-Śródmieście), Mokotów od Supersamu po Powsin i Kabaty, Ochota od pl. Starynkiewicza po Ursus, Żoliborz od Cytadeli po Wólkę Węglową…
Po 1989 żyliśmy z tą spuścizną i jakoś sobie dawaliśmy radę, ale nasi już-nie-komunistyczni włodarze uraczyli nas reformą w 1994, kiedy to 8 dzielnic zamieniono w 11 gmin o zupełnie nowych granicach i nazwach. W ten oto sposób Bródno włączono do gminy Targówek (razem z Targówkiem zresztą), a Jelonki do gminy Bemowo. Nie trwało to jednak zbyt długo, bo już w 8 lat później zmieniono 11 gmin w 18 dzielnic. Od kiedy „politycy” zaczęli motać w nazwach i granicach dzielnic, nic już nie jest proste i oczywiste, jak było przez wieki. Nie pomaga w tym Miejski System Informacji (MSI) wprowadzany od 1996, w którym na skutek, błędnych według mnie, założeń (np. że nazwa rejonu nie może się pokrywać z nazwą gminy/dzielnicy, jeden rejon nie może leżeć w dwóch gminach/dzielnicach oraz decyzja, że granice rejonów ustala rada dzielnicy, a nie np. komisja złożona z varsavianistów, historyków i językoznawców) na skutek tych błędnych założeń mamy dziś takie kwiatki, jak rejon „Filtry”, „Nowolipki”, kościół oo. Kapucynów na „Muranowie”, ogrody Ulricha na ”Kole”, cmentarz komunalny na Powązkach zaś w „Sadach Żoliborskich”. Błędy w MSI omówię zresztą szerzej w innym poście, jeśli zechcecie.
Dochodzi do tego kwestia „na” i „w”. Która nazwę jak odmieniać? Przez całe lata był ustalony sposób. Np. w Śródmieściu, na Woli, na Pradze, ale w Wilanowie, w Ursusie, we Włochach. Dziś na skutek masowej imigracji do Warszawy oraz braku chęci zaakceptowania sposobu mówienia mieszkających tu wcześniej ludzi, następuje bardzo szybkie "u"na-"owienie" dzielnic. Czy tylko mnie drażni „na Śródmieściu” i „na Wilanowie”?
A! I jeszcze deweloperskie nazwy osiedli! Mam nadzieję, że nigdy nie przyjmą się koszmarki w stylu „Płudy Village”, czy „Marina Mokotów”.
A czy Was coś zainteresowało w historii i teraźniejszości warszawskich nazw dzielnic i osiedli? Macie jakieś spostrzeżenia? Czegoś ważnego, czy ciekawego nie napisałem?
Hrabia_Piotr.