Na koniec czas na miejsce najbardziej tajemnicze i nieznane - dziedziniec wewnętrzny gmachu seminarium duchownego.

Nie widać go od żadnej ulicy, jedynie z satelity.

Wygląda tak, jak powinno wyglądać całe nasze miasto - niesamowicie zadbane i przytulne. Jeszcze jedna taka sama głowica kolumny:

Góruje nad dziedzińcem kościół pokarmelicki.


Jak widzicie, tu też stoją głowice kolumn takie same, jak w ogrodzie. Skąd pochodzą?

Te trzy duże okna to kaplica seminaryjna.


Jeszcze raz herb Radziejowskiego - tu w nieco lepszym stanie.

I tablica wyjaśniająca co i jak. Już się więcej nie chwalę moją nieznajomością łaciny.





Tu tralki mi nie przeszkadzają ;)

No, ale pora iść. Wypuszczani jesteśmy północnym, gospodarczym dziedzińcem.

Po lewej tyły Dziekanki, po prawej dom-plomba z lat 90-tych, bohater jakiegoś skandalu biznesowo-urzędniczo-architektonicznego. Przez długi czas budowa stała niedokończona. teraz już ludzie tu mieszkają.

Dziekanka jest malownicza od każdej strony.

I... wyszliśmy. Znów świat zewnętrzny nas atakuje, ale na szczęście nie tak od razu tym, co ma najbrzydszego.



Koniec!
H_Piotr.