1.11.15

Powązki Stare, Wojskowe... i jeszcze inne [DUŻE ZDJĘCIA, INFOGRAFIKA]

Dziś dzień 1 listopada - święto Wszystkich Świętych, zwyczajowy dzień, kiedy odwiedzamy groby naszych bliskich oraz groby znanych ludzi. A są oni pochowani najczęściej na najstarszych cmentarzach w danym mieście. 

W Warszawie oczywiście są to Powązki. Ale które? "Jak to, które?" - spytałby mieszkaniec innej miejscowości - "Powązki to Powązki, wiadomo". Otóż nie. W Warszawie nic nie jest takie oczywiste (za to ją lubię) i choć wydawałoby się to banalną kwestią, to jednak pod hasłem "Powązki" kryje się więcej cmentarzy. Co najmniej dwa, a zależy jak kto liczy, nawet i siedem. 

Siedem cmentarzy powązkowskich?

Tak! A czemu nie?

W świadomości warszawiaków istnieją dwa cmentarze, zwane "Powązkami" - tzw. Stare Powązki lub Katolickie Powązki oraz Powązkowski Cmentarz Wojskowy lub Komunalny. Oba znajdują się przy ul. Powązkowskiej (w odległości ok 1.5 km od siebie) i na obu pochowani są znani Polacy. Tu podobieństwa się kończą.

1. Cmentarz Wojskowy na Powązkach leży w dzielnicy Żoliborz, na historycznych Powązkach (tuż obok terenu dawnego ogrodu Izabeli Czartoryskiej, od którego cała ta część Warszawy wzięła nazwę, choć oficjalnie jest to obszar MSI "Sady Żoliborskie"). Założony został w 1912 roku (więc daleko mu do najstarszych w Warszawie), a spośród znanych osób pochowani są tu głównie żołnierze, ale nie brak też polityków, sportowców, pisarzy, rzeźbiarzy itd. Jest cmentarzem komunalnym, wielowyznaniowym, czy też bezwyznaniowym - należy do m.st. Warszawy.

2. Stary Cmentarz Powązkowski leży w dzielnicy Wola, na obszarze MSI "Powązki", założony został w 1790 roku. Spośród znanych nazwisk pochowani są tu głównie ludzie sztuki, w znacznie mniejszym stopniu żołnierze, czy osoby innych profesji. Cmentarz ten jest cmentarzem wyznaniowym, pozostaje w administracji Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Jest też niesamowitym muzeum rzeźby (głównie XIX-wiecznej) pod gołym niebem.

Są one często mylone ze sobą przez turystów chcących odwiedzić konkretne groby, zarówno przez Polaków, jak i gości z zagranicy. Nie pomaga im w tym internet - wystarczy sprawdzić niemieckojęzyczną i francuskojęzyczną wersję hasła "Cmentarz Powązkowski w Warszawie" w wikipedii - totalne pomieszanie z poplątaniem.

OK, ale co z pozostałymi pięcioma "powązkowskimi cmentarzami"?

Są! Sąsiadują ze Starym Cmentarzem Powązkowskim:
3. Cmentarz Żydowski zał. w 1806 r., z wejściem od ul. Okopowej.
4. Cmentarz Ewangelicko-Augsburski (luterański) zał. w 1792 r., z wejściem od ul. Młynarskiej
Kaplica Halpertów na cmentarzy ewangelicko-augsburskim (luterańskim)
detal gzymsu kaplicy Halpertów

5. Cmentarz Ewangelicko-Reformowany (kalwiński) zał. w 1792 r., z wejściem od ul. Żytniej
6. Cmentarz Muzułmański Kaukaski zał. w 1830 r., z wejściem od ul. Młynarskiej
7. Cmentarz Muzułmański Tatarski zał. w 1867 r., z wejściem od ul. Tatarskiej

I oczywiście na nich też jest pochowanych wielu Polaków zasłużonych w naszej historii. Przy czym co do pozostałych cmentarzy (nr 3-7), w codziennym użyciu są ich nazwy "wyznaniowe" bez przymiotnika "powązkowski". Właściwie, gdyby spytać przeciętnego warszawiaka o "cmentarz żydowski na Powązkach", to niemal na pewno nie miałby zupełnie pojęcia, o co chodzi.

Stary Cmentarz Powązkowski i pięć wyżej wymienionych (ale bez Wojskowego, czyli nr 2-7) wpisany jest od 3 lipca 2014 na listę Pomników Historii, tworzoną przez Prezydenta RP, pod wspólną nazwą "Zespół cmentarzy wyznaniowych na Powązkach".

Podsumowując (bo jeden obrazek wart jest tysiąca słów):
cmentarze powązkowskie w Warszawie, infografika

Nazwa "Powązki" jest też pewną "marką" wśród cmentarzy, synonimem starego cmentarza z nagrobkami o wysokiej wartości artystycznej, na którym pochowani są znani, zasłużeni mieszkańcy danego miasta. Oto zrzuty ekranowe trzech dzisiejszych artykułów z regionalnych edycji pewnej poczytnej gazety:

Oczywiście nie wiem, czy mieszkańcy Płocka, Bytomia i Bydgoszczy na co dzień mówią tak na najstarsze cmentarze w swych miastach. Raczej nie. Ale charakterystyczne jest to, że nie nazwano tych cmentarzy np. "płockimi/bytomskimi/bydgoskimi Rakowicami"*. 

H_Piotr

* - Rakowice to takie "krakowskie Powązki", ale tym mianem z pewnością żaden dodatek do żadnej gazety nie nazwie tamtejszego cmentarza ;-)

16.10.15

KULTURA PICIA W WARSZAWIE

W Warszawie kwitnie kultura, to wiedzą wszyscy. Co tydzień odbywają się niezliczone koncerty, wystawy, festiwale...

W ten weekend spośród szerokiej oferty wybieram "Warsaw Oil Festival". Przyznam, że skusiły mnie degustacje. Dobry rzepakowy z pierwszego tłoczenia, odpowiednio długo beczkowany, nie jest zły.

H_Piotr.

2.10.15

KRWAWY SUPERKSIĘŻYC, ZAĆMIENIE KSIĘŻYCA NAD WARSZAWĄ DNIA 28 WRZEŚNIA 2015

Dnia 28 września 2015 byliśmy świadkami niesamowitego splotu ustawienia ciał niebieskich. Nałożyły się dwa zdarzenia astronomiczne: księżyc (w pełni) był najbliżej Ziemi, więc jego tarcza była nieco większa, niż zazwyczaj, a dodatkowo nastąpiło zaćmienie tegoż księżyca przez tęż Ziemię.
 Napisałem "dnia", ale właściwie była to jeszcze noc. Około godziny 4:40. Napisałem też, że "byliśmy świadkami" - oczywiście świadkami byli tylko ci, którzy zwlekli się z łóżka o tej porze (ewentualnie czuwali od wieczora ;-) ).

Księżyc, który zwykle wygląda tak:
 No dobrze, wyzoomujmy go nieco. Więc księżyc, który zwykle wygląda tak:
 W nocy 27/28 września prezentował się następująco:
 Ale około godziny 4:00 zaczął być zasłaniany przez cień Ziemi.
 Po czym około 5:30 nastąpiło odsłonięcie księżyca przez Naszą Planetę.
 Zdjęcia przedstawiają księżyc wraz z wycinkami otoczenia z kilku powodów: po pierwsze, chciałem pokazać jego ogrom (choć wcale taki ogromny jednak nie był), po drugie... cóż, powiedzenie "fotograf robi zdjęcie, a nie aparat" nie zawsze się sprawdza. Gdym celował wprost w tak ciemny księżyc, mój aparat po prostu nie umiał złapać ostrości.
 Żadne zdjęcie nie jest do końca ostre, nawet te, które robiłem, gdy cień Ziemi schodził już z powierzchni naszego satelity.
 Zastanawiałem się, czemu każde zdjęcie jest tak koszmarnie nieostre? Dopiero, gdy obejrzałem je później na ekranie komputera, spostrzegłem, że do pewnej nieostrości doszło... rozmazanie. Otóż, aby cokolwiek było w kadrze widać, stosowałem czas naświetlania 15 sekund. A ten skubaniec po prostu mi uciekał z kadru w tym czasie ;-) (widać to po towarzyszących mu, również rozjechanych, gwiazdkach). Cóż, zbyt "ciemny" obiektyw.
 Dlatego wykonałem jeszcze kilka zdjęć ogólnokrajobrazowych na pamiątkę.
 Na pamiątkę dla przyszłych pokoleń, bo następne takie wydarzenie zostały przez kapła... astronomów przewidziane na 2033 rok.
 Na koniec jeszcze moje ulubione zdjęcie z tej serii - "księżyc przycupnął na gałązce".

PS. Czy jest w dzisiejszych czasach sens wstawiania zdjęć z wydarzenia, które miało miejsce już AŻ CZTERY dni temu?! Czy ktoś w ogóle jeszcze pamięta, że mieliśmy zaćmienie księżyca?

PS 2. Tym wpisem blog "Fenomen Warszawy" wychodzi z zamrażalnika.

H_Piotr.

21.6.15

XCII akcja GTWB - "Warszawa i kwiaty"

Jak tu pokazać "Warszawę i kwiaty" jednocześnie nie fotografując kwiatów?

Wszyscy (?) wiedzą, że jedną z działalności na polu upiększania Warszawy z czasów prezydentury Stefana Starzyńskiego było zorganizowanie konkursu "Warszawa w kwiatach". Mało kto wie (?), że konkurs ten po wielu latach został przywrócony, odbywa się rokrocznie od 1984 roku, tym razem po raz trzydziesty drugi.

Można zgłosić do konkursu ogródek prywatny lub należący do jakiejś firmy lub instytucji. Szczegóły na www.warszawawkwiatach.pl

Jest to też okazja do pokazania logo konkursu - kolejnej syrenki z cyklu największej kolekcji syrenek warszawskich (tu części 1, 2 i 3). Tak więc syrenka nr 38. trzyma w ręku kwiat zamiast tarczy:

 Cały plakat wygląda jak poniżej. Naklejony na pleksi osłaniające wejście do klatki schodowej jednej z powojennych kamienic w Warszawie:
H_Piotr

PS. Blog nie umarł, jedynie tymczasowo przeszedł w stan czuwania. Mam jednak nadzieję, że już niedługo, już wkrótce w pełni rozkwitnie, jako ten kwiat Warszawy ;-)

PS 2. Zgłoszenie analogowe, to chyba trzeba nagrać na kasetę magnetofonową i wysłać pocztą? A jak ktoś nie nadąża za techniką, osobiście wydrapać rowki na czarnej płycie bakelitowej.


20.3.15

Warsaw Spire - widoki z góry, cz. 2 - "Z dołu i z góry", czyli LXXXIX akcja GTWB

Z okazji LXXXIX akcji GTWB "Z dołu i z góry" dziś ostatnia część widoków z wieżowca Warsaw Spire. Zaprezentuję Wam zbliżenia na charakterystyczne budowle Warszawy, z tym że bez Pałacu Kultury, bo ten już był w poprzednim wpisie:
 1. Wieżowce Warszawy, chronologicznie od Prudencjalu począwszy, na Cosmopolitanie skończywszy (PAST-y nie widać, bo jest zasłonięta tymże Cosmopolitanem) + Stadion Narodowy w tle.
 2. Zbliżenie na Stadion Narodowy i budynki Grochowa i Kamionka.
 3. Kościoły Starego Miasta (jezuici, katedra, św. Marcin) + dachy pałaców na Miodowej (Paca, Młodziejowskich) + bloki Nowej Pragi.
 4. Kościoły Nowego Miasta (NMP, sakramentki, św. Benon) + kościół spoza Nowego Miasta (ewangelicko-reformowany) + dachy (Pałac Krasińskich, Arsenał)
 5. Kościół św. Augustyna i bloki Muranowa.
 6. Filtry (w tym ich wieża ciśnień) + osiedle Kombajn + fragment Toi-Toia. W tle NIK, Pola Mokotowskie, osiedle Batorego i SGH.
7. Na koniec zdjęcie przyprawiające o lęk wysokości. Muzeum Powstania Warszawskiego w dawnej elektrowni tramwajowej. A zawsze wydawało mi się być duże...

Znajdujecie jakieś plusy stawiania wieżowców w Warszawie?

H_Piotr.

10.3.15

Warsaw Spire - widoki z góry, cz. 1

Uwaga! Dzisiejszy wpis nadaje się tylko dla osób o stalowych nerwach!

Po tym, jak bezpiecznie wjechałem tymczasową zewnętrzną windą budowlaną na 42. piętro wieżowca Warsaw Spire, wziąłem aparat Zorkę 5 i zrobiłem kilka zdjęć.

A widoki były mocno panoramiczne, bo z dołu i z góry ograniczone betonowymi płaszczyznami stropów, za to balustrady nie stanowiły niemal żadnej przeszkody dla wzroku:
 Widok z Warsaw Spire w kierunku Woli

Tak więc czasem niepostrzeżenie wchodziły w kadr. Widać dobrze na tym zdjęciu, że znajdowałem się znacznie wyżej, niż taras widokowy w Pałacu Kultury - sądzę, że z grubsza na wysokości tarczy zegara milenijnego:
Widok z Warsaw Spire w kierunku Śródmieścia 

Trafiła mi się ładna, ciepła, słoneczna pogoda - szczególnie jak na połowę lutego.
Widok z Warsaw Spire w kierunku Ochoty 

No, może tylko powietrze nie było aż tak przejrzyste, jak w październiku 2013, gdy robiłem zdjęcia dalekich obserwacji z Pałacu Kultury (część 1, część 2). Widok na Ochotę - Aleje Jerozolimskie, ulica Szczęśliwicka, w tle bystre oko dojrzy stok na Górce Szczęśliwickiej:
Widok z Warsaw Spire w kierunku Ochoty

Rondo Daszyńskiego, ul. Towarowa w kierunku Placu Zawiszy. Z góry lepiej widać, ile miejsca zużywamy pod jezdnie. A kierowcy i tak tego nie doceniają...

Znane wielu warszawiakom przewężenie Towarowej (widać, że właściwie wcale nie jest przewężeniem - ciągłość trzech pasów ruchu zachowana) oraz hotel Sobieski, na szczęście dzięki perspektywie powietrznej (a może dzięki smogowi?) jego kolory nie rzucają się aż tak drapieżnie do oczu:

Z daleka nie widać też detali architektonicznych Toi-Toia na Placu Zawiszy:

Z perspektywy 42. piętra wszystkie budynki poza wieżowcami wydają się śmiesznie małe:

A każda zabudowa niższa, niż n-dzieści kondygnacji wydaje się nie wykorzystywać potencjału miejsca:

Przypatrzmy się jednak centrum, gdzie potencjał miejsca wykorzystuje się w ostatnich latach w wyjątkowo dużym stopniu. Z daleka wygląda nawet nieźle. Szczególnie w pocztówkowym, panoramicznym kadrze ;-) Ale czy równie dobrze wygląda z wysokości ok. 1.5 metra nad poziomem chodnika? 

Oglądając zdjęcia lotnicze tych okolic Warszawy, gdzie zachowało się sporo kamienic (lub po prostu przedwojenne lotnicze zdjęcia), mamy wrażenie nudy - kamienice z płaskimi dachami niemalże po horyzont. Ale z perspektywy pieszego, rowerzysty, pasażera tramwaju, kierowcy automobilu to właśnie te ulice o szerokości kilkunastu metrów, dwóch pierzejach kilkukondygnacyjnych i dwóch ciągach sklepów robią lepsze wrażenie. Wcale człowiek się nie nudzi wśród kamienic.

Co za nuda:
z gazeta.pl - fot. z kolekcji Roberta Marcinkowskiego

z www.samper.pl - fot. dr Marek Ostrowski

Na pewno poniższe zdjęcie wygląda ciekawiej, niż poprzednie dwa. Jest na czym zawiesić oko. Jest pewna dramaturgia. Ale ile osób na codzień ogląda miasto z 42. piętra? I które okolice są milsze do życia z perspektywy niespełna dwumetrowego człowieka?

H_Piotr.

6.3.15

Warsaw Spire - z dołu i z góry

Dziś podchodzimy do potężnego budynku Warsaw Spire i przymierzamy się do wjazdu nań windą. Właściwie, to dzisiejszy wpis pasowałby do marcowej akcji GTWB "Z dołu i z góry", ale nie chciałem wstrzymywać tych zdjęć aż do 20 marca, kiedy akcja ruszy. Będę musiał wymyślić coś innego.

Po otrzymaniu kasków i kamizelek przechodzimy z dawnego budynku wydawnictwa Bellona (obecnie biuro inwestora, róg Towarowej i Grzybowskiej) do jednego z dwóch bocznych nowych biurowców:
Warsaw Spire - ukośne kolumny na parterze 

Warsaw Spire - parter

Już kondygnacja mieszcząca w przyszłości hall poraża ogromem.

 Warsaw Spire - widok z dołu

I my mamy tam niby wjechać?
Warsaw Spire - winda

Winda przeznaczenia już się zbliża. 

Warsaw Spire - winda

Kolej na nas.  Drzwi się za nami zamknęły, chrumknęło, zatrzęsło i ruszyliśmy. Zza perforowanej blachy migają kolejne puste kondygnacje:


Czterdzieści dwie kondygnacje. Długie trzy i pół minuty.

Komu nudno, może się odwrócić i spojrzeć przez większe lub mniejsze perforacje...

... przed siebie...

... lub w dół... (tak jest - to białe w dole to "wieżowiec" JW Construction przy Łuckiej)

Dojechaliśmy na 42. piętro, to o dwa piętra wyżej, niż słowo "Kocham" z neonu "Kocham Warszawę".

Pierwsze, co przykuwa naszą uwagę, to zbita z desek barierka otaczająca mały kawałek podłogi:

Otchłań...

...wciąga:

W następnym odcinku galeria zdjęć widokowych na różne strony Warszawy.

H_Piotr.