Razem z nim według podobnych (nie identycznych) projektów tego samego architekta powstały kina "Ochota" przy Grójeckiej, "WZ" przy powojennym okrawku Leszna i "1 Maj" przy Podskarbińskiej.
Mimo obowiązującej doktryny socrealistycznej, Piprek zamulił oczy komunistycznym dysydentom paroma detalami architektonicznymi, które od biedy możnaby nazwać socrealistycznymi, zaś zarówno w układzie, jak i proporcjach stworzył dzieło na wskroś modernistyczne.Niski budynek zatopiony w zieleni, bez monumentalnego wejścia, wręcz zapraszający do wstąpienia (w odróżnieniu od socrealistycznych gmaszysk), z oddzielnym okrągłym pawilonem kasowym.
Spośród tych czterech kin, "Stolica" najdłużej służyła pierwotnemu celowi. Przez ostatnie kilkanaście lat co prawda pod inną nazwą i z zupełnie innymi filmami, niż przeciętne kina, ale tym bardziej zaznaczyła się na kulturalnej mapie Warszawy. Sam budynek był też według mnie najlepiej z nich wkomponowany w otoczenie.
No, ale przyszedł "inwestor" i zamknął kino, bo "mu się nie opłacało". Na szczęście budynek kina "Stolica" został wpisany do rejestru zabytków przed (niedoszłą) rozbiórką, anie w jej trakcie lub wręcz po.
Parę dni temu zagrodzono dostęp (dosłownie dwa dni po tym, jak zrobiłem powyższe zdjęcia) i rozpoczęto remont i renowację budynku kina. Zobaczymy, co przyniesie...
H_Piotr.
PS. Mam jeszcze osobiste wspomnienia z tym kinem. Tu chodziłem na poranki filmowe. Było to pierwsze kino, w jakim w życiu byłem.