Warszawa - nie wiedzieć czemu - nazywana jest molochem i miastem betonu. Otóz nic bardziej mylnego. Jest pełna parków. Jest tez zwana miastem płaskim, jak stół. No cóz... Nie lezy w górach, ani na przedgórzu, ale i u nas da się zmęczyć podchodząc pod górę.
W związku z tym w tych licznych parkach istnieją wodospady. Jedne wyzsze, inne nizsze, wszystkie piękne:
1. W Parku Skaryszewskim (projektu Franciszka Szaniora)
2. Na terenie Wyścigów Konnych na Słuzewcu (spiętrzenie Potoku Słuzewieckiego, tzw. Smródki)
3. W parku Moczydło na Kole
4. W przypałacowym ogrodzie wilanowskim, to tez jest Potok Słuzewiecki