Najciekawsze kryje się w środku:
Jest to tzw. Domek loretański, czyli kopia Domku z Loretto, który według legendy mieli tam przenieść aniołowie wprost z Ziemi Świętej. Prawda jest taka, że przewiozła go rodzina o nazwisku Anioł.
Wewnątrz domku kryje się statuetka Matki Boskiej Kamionkowskiej. Jeden z najlepszych przykładów sztuki gotyckiej w Warszawie, z wyjątkiem tych "zabezpieczonych" po wojnie ze Śląska :)
Hej, ale gdzie jest w takim razie Matka Boska Loretańska? Stoi sobie w kościele św. Anny na Krakowskim Przedmieściu. Podmiana miała miejsce w XIX wieku, kiedy to najpierw Bernardyni musieli się wynieść z Pragi, a następnie księża musieli się wynieść z Kamionka.
Te półkolumny i kamienne portale pochodzą z połowy XVII wieku z czasów króla Władysława IV, który ufundował ten kościół - to tak, jakby ktoś powątpiewał w istnienie oryginalnych zabytków na Pradze i w Warszawie w ogóle.


Rzeźby z nisz są niestety późniejsze i to widać...
Co jest jeszcze ciekawego w tym kościele, poza tym, że ocalał z licznych pożóg?
A byliście kiedyś w kościele, w którym ponad połowa wiernych nie widzi księdza podczas Mszy?
W którym nie ma naw i słupów, ale podcienia i domek na środku, jak na jakimś rynku?


W którym ołtarz główny jest wciśnięty w narożnik?
Który stoi przy ul. Ratuszowej, na której od dawna nie ma ratusza i która jest teraz na uboczu?


To jest wnętrze jednej z tych okrągłych kapliczek po bokach fasady głównej.

Tak wygląda Domek Loretański w całości:


Oldschool:



Kilka informacji praktycznych:

1617 - poświęcenie kamienia węgielnego pod pierwszy, drewniany kościół w tym miejscu
1628-38 - Budowa kościoła murowanego
1640-44 - Budowa powyższego Domku Loretańskiego wraz z podcieniami (wtedy, kiedy stawiano Kolumnę Zygmunta III)
1811 - Kościół i klasztor zburzony z rozkazu Napoleona. Tylko Domek Loretański z podcieniami przetrwał.
Msze Święte w dni powszednie: 7.00, 8.00, 18.00
W niedziele: 7.00, 8.30, 10.00, 11.00, 12.30, 18.00
H_Piotr.
Tak się nerwowo zastanawiałam przez chwilę, która to ta Ratuszowa, i wyszło mi, że nie dość, że wiem, to jeszcze w tymże kościele zylion lat temu robiłam za chrzestną. Widać było to nieziemskie przeżycie, bo wnętrza kościoła zupełnie nie pamiętam...
OdpowiedzUsuń na zawszenie dość żem tam trafił dość przypadkowo całkiem niedawno, to jeszcze dzięki temu udało mi się rozwiązać zagadkę ;-)
OdpowiedzUsuń na zawszea wnętrze w istocie extraordynaryjne.
Bardzo ciekawy materiał i kościół. A w nim im starsze rzeczy tym lepsze, wiadomo :-)
OdpowiedzUsuń na zawszeW życiu nie byłem, ale jeśli tylko będę w okolicy, to na pewno wstąpię, bo materiał świetny :)
OdpowiedzUsuń na zawszeO tak... kościół zaiste jest dziwny, choć z zewnątrz wygląda normalnie :-)
OdpowiedzUsuń na zawszeNie byłem jeszcze nigdy w środku, choć obok wiele razy. Rozumiem że najlepiej celować w okolicach mszy czy jest otwarty? Bo na Twoich zdjęciach pustawo... chyba że zagnałeś wiernych, by strząsali liście z okolicznych drzew...
OdpowiedzUsuń na zawszemarcin - można próbować i w tygodniu, ale najlepiej w niedzielę albo dzień świąteczny
OdpowiedzUsuń na zawszeW tygodniu wiele razy odbijałem się od drzwi, więc pojechałem tam w niedzielę o 11:30, tuż po Mszy o 11:00 i fotografowałem do 12:30 do następnej Mszy - tę opcję polecam każdemu.
OdpowiedzUsuń na zawszeA ludzi w kadrach nie ma, bo ja po prostu nie lubię ludzi*. Ale ludzie byli, mierzyli mnie wzrokiem, czy przypadkiem nie chcę niczego wynieść. Im bliżej 12:30, tym mniej pewnie się czułem. Jeszcze kilka minut, a przyznałbym się do wszystkiego.
* - w kadrach :)
A żeby było jeszcze zdziwniej, przy kościele ma swój grób Roch Kowalski.
OdpowiedzUsuń na zawsze... który nigdy nie istniał :)
OdpowiedzUsuń na zawszeNigdy nie byłam w środku, teraz żałuję. Nawet chyba mam fotkę z przystanku tramwajowego. Może bym nawet wlazła wtedy, ale akurat nadjechał mój tramwaj i przepadło. Następnym razem (o ile trafię na czas, gdy jest otwarty), wpadnę na pewno :)
OdpowiedzUsuń na zawszeOdkrycie tego bloga jest dla mnie jednym z odkryć tego roku, dziękuje za wpisy, nie wiem kiedy, ale postaram się nadrobić zaległości w czytaniu, pozdrawiam
OdpowiedzUsuń na zawsze