28.1.13

TOLERANCJA RELIGIJNA W POLSCE 440 LAT TEMU - KONFEDERACJA WARSZAWSKA, 28 STYCZNIA 1573

Dziś mija dokładnie 440 lat od uchwalenia Konfederacji Warszawskiej. Jest to kamień milowy na europejskiej drodze ku tolerancji religijnej.

"Obiecujemy to spólnie, za nas i za potomki nasze na wieczne czasy pod obowiązkiem przysięgi, pod wiarą, czcią i sumnieniem naszym, iż którzy jesteśmy różni w wierze, pokój miedzy sobą zachować, a dla różnej wiary i odmiany w Kościelech krwie nie przelewać, ani się karać odsądzeniem majętności, na honorze, więzieniem i wygnaniem"

Kiedy 7 lipca 1572 bezpotomnie zmarł król Zygmunt August, ostatni z Jagiellonów, Rzeczpospolita Obojga Narodów stanęła przed koniecznością zdecydowania, jak w przyszłości wybierany będzie władca. W tym celu zwołano do Warszawy (na Zamek Królewski) Sejm Konwokacyjny mający określić sposób wyboru, szczegóły techniczne, prawne itp. Sejm obradował w dniach 6-29 stycznia 1573 w ówczesnej Izbie Poselskiej na parterze, czyli tu:
 Zamek królewski Warszawa Izba Poselska

Czasy były niespokojne - od kilkudziesięciu lat w Europie trwała Reformacja, w wyniku której również i w Rzeczypospolitej w wielu regionach protestanci stanowili większość, a do tego w wyniku narastającej Kontrreformacji pojawiały się ogniska zapalne konfliktów przeradzające się w bunty, zamieszki czy wręcz wojny (Noc Św. Bartłomieja we Francji 23/24 sierpnia 1572, czyli zaledwie pół roku wcześniej). Z tych powodów szlachta obawiając się wojny domowej uchwaliła 28 stycznia 1573 roku tekst Konfederacji. Oryginał dokumentu zachował się do naszych czasów i po wielu perypetiach jest przechowywany w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Pałacu Raczyńskich przy Długiej:

z agad.archiwa.gov.pl
Nowe prawo gwarantowało każdemu szlachcicowi wyznawanie jakiegokolwiek wyznania chrześcijańskiego i zakazywało prześladowań religijnych. Zostało od razu włączone do Artykułów Henrykowskich, na które musiał zaprzysiąc każdy nowo wybrany król przed koronacją. Pod dokumentem podpisało się na miejscu 98 osób, posłów i senatorów, wśród których był tylko jeden duchowny katolicki - Franciszek Krasiński, biskup krakowski. Zresztą za podpisanie dostał potem od przełożonych reprymendę.

Sama konfederacja jak i okoliczności jej uchwalenia miały pewne wady: otóż nigdy nie powstały do niej akty wykonawcze, na przykład nie zapisano żadnych sankcji dla osób, które złamałyby jej zapisy (swoją drogą - skąd my to znamy?). Ponieważ posłowie na Sejm Konwokacyjny zostali posłani przez sejmiki jedynie w celu ustalenia daty i sposobu wyboru nowego króla, to niektóre sejmiki uznały utworzenie prawa dotyczącego religii za przekroczenie uprawnień i uznały Konfederację Warszawską za nieważną. protestowały m.in. sejmik ziemi krakowskiej: "[Konfederację] wszyscy chwalili i bardzo potrzebną być rozumieli, w tym ją tylko ganili, iż w Warszawie uczyniona była, gdzie nic stanowić ani uchwalać się nie godziło oprócz czasu i miejsca Elekcjej, dlatego ją za nieważną być rozumieli i ćwierdzili, ale na Elekcjej dopiero uchwalić ją sobie wszyscy obiecali i nie na papierze, jako tu była, ale na pergaminienapisać ją obiecali". Sejmik ziemi mazowieckiej zaś: "PROTESTACJA rycerstwa wszystkiego Mazowieckiego przeciw Konfederacji, która się od niektórych stała na blisko przeszłej Konwokacjej Warszawskiej (...) My urzędnicy ziemscy i wszystko rycerstwo oświadczamy, żeśmy panom posłom naszym, którzy byli na konwokacjej przeszłej, żadnej mocy nie dawali do jakiego postanowienia około religjej, jedno de loco et tempore electionis".

Jednak każdy kolejny król przysięgał na Artykuły zawierające w sobie treść Konfederacji. Jeszcze w 1588 na Sejmie Koronacyjnym (kiedy koronowano Zygmunta III Wazę) przeciw zapisom Konfederacji oponował Piotr Zborowski, wojewoda krakowski (czwarty brat tych Zborowskich od Maksymiliana Habsburga z poprzedniego wpisu). Swoją drogą, już wtedy na ławach sejmowych dawano pokaz mowy nienawiści :) Próbka mowy nienawiści z XVI wieku: "Z jednych bezwstydnych ust Twoich wyszło co innego podczas Sejmu Elekcyjnego, a co innego teraz wychodzi (...) Gdyby mię nie wstrzymywał majestat królewski i cześć dla Rzeczypospolitej, nauczyłbym Cię niecny wichrzycielu, nie wtrącać się tak do spraw politycznych" (cytaty za: Stanisław Ptaszycki "Konfederacja Warszawska roku 1573 w Trzecim Statucie Litewskim", Wilno 1935). 

Konfederacja Warszawska była obowiązującym prawem do 1795, choć jak każde prawo w Polsce, coraz słabiej przestrzeganym. Pierwszym królem, który ją podpisał, był Henryk Walezy, a ostatnim - Stanisław August Poniatowski. Sam oryginał z 206 pieczęciami (później dopisywały się kolejne osoby) został skonfiskowany przez Rosjan po trzecim rozbiorze i oddany dopiero w latach 20-tych XX wieku w wyniku wygranej Bitwy Warszawskiej 1920 roku i Traktatu Ryskiego z 1921 roku. W czasie II Wojny Światowej szczęśliwie uniknął spalenia, jak większość Archiwum Akt Dawnych i dziś leży sobie spokojnie i świadczy o dalekowzroczności naszych przodków 440 lat temu.

W 2003 została wpisana na listę UNESCO "Pamięć świata" - listę najważniejszych dokumentów napisanych w historii świata.

H_Piotr.

24.1.13

UJAZDÓW, KRZYŻACY, ODPRAWA POSŁÓW GRECKICH, WOLNA ELEKCJA, BITWA POD BYCZYNĄ, POWSTANIE WARSZAWSKIE

Co łączy Krzyżaków, "Odprawę posłów greckich", wolną elekcję, bitwę pod Byczyną, Ujazdów i Powstanie Warszawskie? Poza tym, że "było o tym w szkole"?

Nasza historia zaczyna się w Ujazdowie.
Zamek Ujazdowski w Warszawie
Park Ujazdowski w Warszawie
Niedawno minęła 435. rocznica ślubu hetmana Jana Zamoyskiego z Krystyną Radziwiłłówną. Ślub odbył się 28 grudnia 1577 w Warszawie. Pan młody miał wówczas 36 lat, a wybranka 18. Zamoyski był już wtedy podkanclerzym koronnym i ważną figurą w Rzeczypospolitej. Następnie 12 stycznia 1578 w Dworze Ujazdowskim (poprzedniku obecnego zamku) wyprawiono wesele, na którym wystawiono dla zgromadzonych gości pierwszy polski dramat - "Odprawę posłów greckich" Jana Kochanowskiego. Gośćmi byli m.in. król Stefan Batory i autor dramatu, który to dzieło podarował panu młodemu w ramach prezentu ślubnego. Goście stwierdzili, że sztuka była za mało dramatyczna - Kochanowski naginał prawa, którymi rządził się ten gatunek od czasów greckich (jedność czasu i akcji itp.). Ciekawe, co powiedzieliby na dzisiejsze przedstawienia teatralne?

Krystyna zmarła już w roku 1580, w tym samym roku Jan (będąc akurat na wojnie) założył Zamość, w 1583 ożenił się z bratanicą króla Stefana Batorego - Gryzeldą Batorówną. W 1586 zmarł Stefan Batory.

I się zaczęło - w wyniku zwołanej na 30 czerwca 1587 Wolnej Elekcji na polach wsi Wielka Wola (obecnie Wola - dzielnica Warszawy), prymas Polski Stanisław Karnkowski ogłosił 19 sierpnia królem królewicza szwedzkiego Zygmunta Wazę (który miał wtedy nota bene 21 lat!), którego zwolennikiem był Zamoyski. Przeciwny obóz szlachty z braćmi Andrzejem, Janem i Krzysztofem Zborowskimi wybrał zaś Maksymiliana Habsburga, brata cesarza Austrii, Rudolfa II. Maksymiliana królem ogłosił biskup kijowski Jakub Woroniecki. Zborowscy mieli również prywatne zatargi z Zamoyskim - w 1584 Zamoyski skazał na śmierć czwartego z braci - Samuela, jakoby za próbę zamachu na Stefana Batorego. Wyrok wykonano - Samuel Zborowski został ścięty na dziedzińcu Wawelu (o Wawelu i jego związkach z Warszawą - tutaj).
 Pomnik Wolnej Elekcji na Woli

Po podwójnej elekcji rozpoczął się istny wyścig kandydatów do Krakowa - jednego z Austrii, drugiego ze Szwecji: Maksymilian 27 września jeszcze w Ołomuńcu na Morawach zaprzysiągł Pacta Conventa, 5 października wkroczył z armią w granice Polski, a 21 października obległ Kraków. Tam czekały na niego jednak już oddziały Zamoyskiego. Tymczasem 7 października Zygmunt wylądował na brzegu Bałtyku i w Oliwie (obecnie dzielnica Gdańska) również zaprzysiągł Pacta Conventa. 20 października wyruszył z Gdańska do Krakowa, gdzie tymczasem Maksymilian oblegał miasto. W końcu jednak szturm został odepchnięty 29 listopada przez Zamoyskiego i Zygmunt mógł 9 grudnia wjechać do Krakowa i być koronowany 27 grudnia na króla Polski. 

Ponieważ wojska Maksymiliana nie opuściły granic Polski, a on sam nie zrzekł się praw do tytułu, Zamoyski go pogonił i rozgromił w bitwie pod Byczyną , której właśnie dziś, 24 stycznia, obchodzimy 425. rocznicę (o Byczynie napisałem tutaj - zapraszam do przeczytania o obejrzenia zdjęć). Wynik bitwy pod Byczyną znacznie wpłynął na dalszą historię Polski. Wygrana króla ze Szwecji wplątała Rzeczpospolitą w konflikty dookoła Bałtyku, co w rezultacie spowodowało Potop Szwedzki, tragiczny w skutkach. Zniszczenie Polski (w tym Warszawy) podczas Potopu porównywalne jest tylko ze zniszczeniami II Wojny Światowej. Sam Maksymilian został przez Jana Zamoyskiego potraktowany łagodnie - dostał się do niewoli i był przetrzymywany w zamku w Krasnymstawie, ale było mu tam na tyle dobrze, że nawet został ojcem chrzestnym córki Zamoyskiego i Gryzeldy Batorówny.

Jako ciekawostkę można dodać, że Maksymilian Habsburg był w owym czasie koadiutorem (pomocnikiem)  wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego Henryka von Bobenhausena, ale z uwagi na podeszły wiek tego ostatniego, był de facto zwierzchnikiem zakonu. W 1590 stał się nim też formalnie. Czy gdyby wtedy wygrał, mielibyśmy króla-krzyżaka? Oczywiście w tamtych czasach był to już zakon o zupełnie innym charakterze, niż przed 1525 rokiem.

Wagę bitwy pod Byczyną docenił Jan Matejko który namalował obraz "Zamoyski pod Byczyną", który podarował Zamoyskim. W 1943 Jadwiga Zamoyska ewakuowała cenne rzeczy z Kozłówki do warszawskiego pałacu przy ul. Foksal, skąd obraz zaginął - został zrabowany lub spalony przez Niemców podczas lub po Powstaniu Warszawskim.
Pałac Zamoyskich Foksal Warszawa


Zygmunt III Waza został królem, następnie w 1596 rozpoczął przenosiny rezydencji królewskiej do Warszawy, w tym celu zlecił wielką rozbudowę z przebudową Zamku Królewskiego oraz wzniósł w latach 1609-1624... Zamek Ujazdowski w formie, jaką znamy dzisiaj. Eksponowany jest kamień węgielny z 16 września 1624 znaleziony w fundamentach Zamku.
 Zamek Ujazdowski Warszawa Agrykola

I tak historia wraca do Ujazdowa.

H_Piotr.

---   ---   ---

Today we make a big round trip through the history of Poland and whole central Europe in 16th century:

We start from the neighborhood of Ujazdów in Warsaw, where in 1578 the wedding of Jan Zamoyski and Krystyna Radzwiłłówna took place. Well known polish poet Jan Kochanowski, as a gift, wrote for them a drama "Odprawa posłów greckich" - the first drama written in polish. It was performed on january 12th 1578. The king Stefan Báthory was one of the guests at the wedding. 

When he died, the royal election was organized in another neighborhood of Warsaw - in Wielka Wola (today Wola). But there were two fractions which elected two kings - the Jan Zamoyski's fraction elected Sigismund Vasa, son of the king of Sweden, while the fraction of Zaborowski brothers elected Maximilian III Habsburg, brother of the emperor of Austria.

Then the short war of the Polish succession started and race of two rivals to the city of Cracow, where the elected king is to be crowned. The war consisted of two battles: siege of Cracow in october-november 1587 and the battle of Byczyna on 24th january 1588 - 435 years ago. The winner was Jan Zamoyski, ally of Sigismund Vasa, who was eventually crowned as Sigismund the Third.

The result of the battle changed the way the polish history went. The political and military conflicts on the Baltic Sea became much more important for Poland and finally in 1650s The Deluge followed - great war against Sweden which result's was complete destruction of Polish state, only comparable with this during the World War 2.

The importance of the battle of Byczyna was appreciated by 19th polish historical painter Jan Matejko, who painted a picture called "Zamoyski at Byczyna battlefield". Unfortunately, during the WW2 the owners, the Zamoyski family, hired it in their palace in Warsaw at Foksal street where it seemed to be safer than in their palace in Kozłówka village, but that was not true - the painting was burned or stollen by german troops in 1944.

The new king, Sigismund the Third, moved the official royal residence from Cracow to Warsaw in 1596. There was need for adapting and expanding The Royal Castle, but also to buid new, private royal residence. So he decided to build it at the place of the manor house where Zamoyski had had his wedding.

And our history finally made round.

H_Piotr.

20.1.13

POŻEGNANIE TRAMWAJÓW 13N / LAST DAY OF 13N TYPE TRAMWAYS IN WARSAW

To mój pierwszy wpis na blogu Fenomen Warszawy w tym roku. Jak widzicie, są pewne zmiany w wyglądzie. Napiszcie mi, czy wszystko teraz wygląda i działa dobrze.

Kolejną zmianą jest to, że po raz pierwszy dodałem tu filmik własnej produkcji.

Razem z zeszłym, 2012, rokiem pożegnaliśmy również tramwaje typu 13N. Jeździły po Warszawie (i, co warto dodać, tylko po Warszawie) od 1959 roku aż do sylwestrowej nocy z 31 grudnia 2012 na 1 stycznia 2013. Tejże nocy kursowały na specjalnej linii z Piasków po dawnej, wieloletniej trasie dziewiętnastki aż do pętli "Metro Wilanowska". Ponieważ jechałem ostatnim kursem, to skręciliśmy z Puławskiej w Woronicza i dojechaliśmy do zajezdni Mokotów. Jeśli pomysł z krótkimi formami filmowymi na blogu chwyci, to dodam kolejne fragmenty z tej podróży :)

A tymczasem ruszmy w sentymentalną podróż Alejami (cóż, że Niepodległości?) i Nowowiejską:



przejazd tramwajem typu 13N po Warszawie, autor: H_Piotr

Szczerze mówiąc, nigdy nie darzyłem tych tramwajów jakąś ogromną sympatią, zawsze wolałem typ 105N. Od kiedy wyrosłem, przeszkadzały mi w 13N nisko zakończone okna, przez które mało co było widać oraz dość ciasno ustawione fotele, gdzie nie mieściły mi się kolana. Za to nic nie zastąpi charakterystycznego dźwięku, wrażeń z jazdy na miejscu "po motorniczym" w drugim wagonie, mignięć na przejeździe przez izolator (uwiecznione na filmie), i "linki bezpieczeństwa" :)

Coś odeszło, stało się historią, za to przyjdzie coś innego. Równie interesującego?

H_Piotr.

---   ---   ---

 LAST DAY OF 13N TYPE TRAMWAYS IN WARSAW

Hello everyone,
this is my first post on this blog in 2013, as you can see, there are some changes in its look. Another change is the fact, that today,for the first time I posted short film made by me.

It presents the last day (to be honest, the last night) of 13N type tramways going in regular traffic. The 13N trams were in use from 1959 until the night 31.12.2012 / 01.01.2013, so it's been great part of the history of Warsaw public transport. It's worth mentioning that Warsaw is the only city where those trams have been in regular use.

The 13N type of course have some advantages and disadvantages, but even despite its disadvantages (e.g. lack of space for legs, quite small windows) I will miss the sound of them going on the streets of Warsaw.

Something has gone, something is to come. Will it be as much interesting?

H_Piotr.

31.12.12

NOWY ROK NADCHODZI!

Życzę Wam, aby w tym nowym roku było Wam wesoło tak, jak mnie podczas oglądania tego skeczu kabaretowego w czterech częściach. Pikanterii dodaje fakt, że nagrany został w Krakowie:


Część 1: Część 2: Część 3: Część 4: H_Piotr

---   ---   ---
THE NEW YEAR IS COMING
I wish you a happy New Year, as happy as I was while watching this cabaret.
H_Piotr.

24.12.12

ŚWIĘTA, ŚWIĘTA...


Wszystkim czytelnikom i komentatorom bloga Fenomen Warszawy oraz tym, którzy trafili tu przypadkiem, życzę wesołych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia spędzonych w miłym gronie, bez poruszania tematów z pierwszych stron gazet, oraz zdrowia i rozwijania pasji.


---   ---   ---

THE CHRISTMAS IS COMING...

To all readers and watchers of the "Fenomen Warszawy" blog, I wish you Merry Christmas. Spend with your families, keep calm and don't read newspapers, stay healthy and have time for your hobby.

20.12.12

LXII AKCJA GTWB - BAJKI, LEGENDY I INNE OPOWIEŚCI WARSZAWSKIE

Ponieważ w związku z planowanym na jutro końcem świata może to być ostatni wpis na blogu Fenomen Warszawy, zaakcentuję go pierwszym (i pewnie ostatnim) moim opowiadaniem science-political-fiction.

"W mackach Warszawy"

January wstał jak co dzień około 9.30. Umył brodę, ogolił zęby i przekąsił jakieś śniadanko. Wyjął pierwsze lepsze rzeczy z paczki dla powodzian, która w ramach obowiązkowego kontyngentu została przeznaczona dla Warszawy. Co prawda nie mieszka nad Wisłą, ani nawet nie ma tam działki, ale kiedy już odbudowano domy na Rybakach i w Wawrze oraz dla poszkodowanych działkowiczów sprowadzono świeże warzywa z innych regionów Polski, to z tego, co zostało, resztę rozprowadzono między wszystkich warszawiaków.

January jest warszawiakiem. Co prawda część pamiątek rodzinnych, jak listy miłosne Warsa do Sawy, spłonęły w Powstaniu, ale na szczęście uratował się przywilej od księcia Janusza I objęcia działki przy Freiheicie w Nowej Warszawie. January tak rozpoznaje przyjezdnych, czyli każdego, kto sprowadził się po połowie XVIII wieku, że mówią "na Frecie" (lub, o zgrozo "na Freta", January zawsze się wtedy zgryźliwie pyta - kim był Fret?) i "na Nowym Mieście". Sąsiedzi Januarego przechowują za to chustę panny z herbu Nowej Warszawy.

Podczas jedzenia śniadania oglądał wiadomości, a w nich m.in. o tragicznej sytuacji branży budowlanej. Wziął więc do ręki swój telefon komórkowy w sieci "Nasza warszawska sprawa" (każdy warszawiak ma min. dwie komórki - jedną zwykłą, jak i reszta motłochu, drugą zaś z wpisanymi bezpośrednimi numerami telefonów do najwyższych dostojników państwowych) i szybkim wybieraniem wykręcił numer do premiera. Zaproponował, że jeśli brakuje odpowiedniego materiału na budowę nasypów autostrady pod Warszawą, to można przecież pozyskać kilka mln m3 cegieł z Dolnego Śląska. Sposób sprawdzony, już w latach powojennych przecież zbudowano w ten sposób w Warszawie Stadion X-lecia, Kopiec Czerniakowski, górkę szczęśliwicką i niezliczoną wprost ilość zabytków. Tak po prawdzie, to górki szczęśliwickiej miało nie być, ale wysłannicy Warszawy tak się rozpędzili w pozyskiwaniu cegły, że nie było z niej czego odbudowywać, bo już wszystko było odbudowane. Więc w cotygodniowej sondzie uliczno-skrzynkowej (ach te czasy bez internetu i komórek) warszawiacy zdecydowali o przeznaczeniu tego pięknego "daru Dolnego Śląska dla Warszawy" na budowę ośrodka sportów zimowych.

Cotygodniowe sondy i głosowania to wielka zdobycz demokracji polskiej. W każdą sobotę warszawiacy są pytani przez władze polskie w najważniejszych sprawach państwowych. Kiedyś odbywało się to w ten sposób, że wrzucano łupiny orzechów do odpowiedniego otworu w kamiennej urnie. Od XIX wieku głosowanie wyglądało podobnie do wyborów parlamentarnych (z tym, że wyniki brano pod uwagę), a od połowy lat 90-tych XX wieku wszystko załatwiane jest internetowo.

zabytkowa kamienna urna do cotygodniowych sond, odbudowana z dolnośląskiej cegły

Około 11.00 January wsiadł do swojego Bentleya w podziemnym garażu pod Rynkiem Nowego Miasta (Januaremu wciąż zdarza się wymsknąć "Rynek Nowej Warszawy"). Miejsca garażowe są zarezerwowane tylko dla prawdziwych mieszkańców, a sam garaż został wybudowany metodą górniczą w latach 2009-2010 przez robotników półprzymusowych - górników z Górnego Śląska, którzy w ramach zapłaty otrzymywali udziały w Amber Gold (to był pomysł kuzyna Januarego - dostał za to wyróżnienie od prezydenta) i bony do Tesco o wartości 300 zł miesięcznie, z czego 150 zł musiało być wydane w Tesco na terenie Warszawy. Ale i tak woleli kopać w twardym, ale stałym gruncie pod rynkiem, niż zostać zesłanym na front tzw. drugiej linii Metra. Tam warunki pracy były dużo gorsze - kopanie tuneli po 18 godzin na dobę, łyżeczkami od herbaty (pracownicy musieli przywieźć własne łyżeczki - te cynowe szybko się wyginały, ale srebrne były na samym początku konfiskowane przez warszawiaków), w błocie i pyle. Dzienna racja żywieniowa wynosiła ok. 500 kalorii, a śmiertelność bardzo wysoka, ale wciąż dojeżdżało "świeże mięso" ludzi zwabionych ogłoszeniami o świetnej pracy w Warszawie.

January pracuje przy pisaniu ogłoszeń o świetnej pracy w Warszawie. Nie każdy warszawiak musi pracować, ba, większość nie pracuje. Ktoś jednak musi ściągać kolejnych robotników wizją kariery, ktoś musi rozdzielać pomoc dla powodzian między sąsiadów, ktoś w końcu musi prowadzić blogi i strony sugerujące, że w Warszawie da się żyć, że nie składa się tylko z bloków, ktoś musi kontrolować przekaz medialny wmawiający reszcie Polaków, że mają na cokolwiek wpływ.
Nieźle poustawiani są przebywający na placówkach zamiejscowych - wojewodowie, marszałkowie województw i starostowie powiatów. Jedynie sołtysi i część wójtów to nie są podstawieni warszawiacy,ale oni z kolei wszystko muszą robić w tych swoich gminach, a rokrocznie w warszawskich sondach przegłosowywane jest ograniczanie ich budżetów. Niezłą zabawą jest potem oglądanie ich frustracji - jest o tym specjalny program w TVN Warszawa.

Taki wojewoda czy choćby prezes spółki skarbu państwa z siedzibą "w terenie" to ma dobrze. Dostaje dodatkową nawiązkę za oddzielenie od heimatu i talon na tuzin dziewic-niewolnic łapanych spośród studentek przyjeżdżających na studia do Warszawy. Po odbyciu kadencji i powrocie do Warszawy jest kimś - to nie on dzwoni do  premiera, to premier dzwoni do niego.

January dzięki świetnym wynikom w pozyskiwaniu taniej siły roboczej został ostatnio przedstawiony do objęcia stanowiska redaktora naczelnego jednego z poczytnych, opiniotwórczych tygodników ogólnopolskich - wersji "na prowincję" (każda gazeta ma dwie wersję - "dla Warszawy" i "na prowincję"), dzięki czemu będzie mógł jeszcze skuteczniej tworzyć wizerunek Warszawy i tłumić reakcję. A w ostatnich czasach niektórzy zaczynali coś podejrzewać. Zaczęło się od tego numeru z cegłami, po kilkudziesięciu latach "wypłynęły" jakieś tajne papiery. Potem ludzi drażniło, że to właśnie w Warszawie buduje się największy stadion na Euro 2012, to się go owinęło biało-czerwoną folią i tłuszcza zajęła się komentowaniem jego wyglądu zamiast doszukiwaniem się sensu jego budowy i kosztów eksploatacji.

Za swoją część pieniędzy zdefraudowanych na Euro i rozdzielonych między wszystkich warszawiaków January na Sylwestra leci do Bangkoku, a stamtąd od razu po północy do Los Angeles, aby powitać Nowy Rok dwukrotnie. Wyjazd będzie refundowany w 90% przez NFZ jako "urlop regeneracyjny przed objęciem stanowiska". Na co dzień jednak, aby wypocząć, wyjeżdża raczej na działkę w Tatrach tuż obok schroniska Murowaniec (kupioną po cenie okazyjnej od starego znajomego - dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego, ostatnio jednak zaczynają przeszkadzać mu tłumy przybłęd-turystów i rozważa zamknięcie szlaku żółto-zielono-czarnego na Kasprowy) albo na Mazurach (gdzie może cieszyć się trzykilometrowej długości plażą nad jeziorem Śniardwy z drobnym piaskiem z wydm słowińskich, który kupił w cenie piachu budowlanego od dyrektora Słowińskiego Parku Narodowego - swojego kumpla ze szkoły, a piasek przenosiły w czapkach dzieci z pomorskich podstawówek, którym wmówiono, że to w ramach akcji sprzątania świata).

Ale jak January porusza się po Polsce? Swoim Bentleyem o numerach WN 84932 (W - kod woj. mazowieckiego, N - Nowa Warszawa). Inne rejestracje, po których rozpoznacie rodowitego warszawiaka: WS (Stara Warszawa), WPR (Praga), WGR (Grzybów), WD (Dziekania), WL (Leszno), WTL (Tłomacke), WMA (Mariensztat), WBI (Bielino), WSC (Solec), WGO (Golędzin), WP (Powiśle), WKZ (Kapitulna-Zadzikowska). Reszta to dawne wsie, włączone do Warszawy stosunkowo niedawno.

Ależ te trzy godziny pracy się dłużyły! Po drodze do domu zahaczył o centrum handlowe, na szczęście przed godzinami szczytu i tłumami przyjezdnych robotników, którzy mogą się tylko poprzechadzać alejkami. Biedni, nie wiedzą, że dla nich są tu inne, wyższe ceny. Nic się nie nauczyli z wizyt w turbazach w Egipcie. No, ale w sumie tu nie spodziewają się, że też są traktowani jak turyści, z których trzeba zedrzeć skórę. Dawniej zdarzały się wpadki, gdy sprzedawca nie zdążył przemienić cen zanim przyjezdny wszedł. Teraz, z wyświetlaczami LED-owymi to kwestia naciśnięcia jednego guziczka.

Jeśli kiedyś, drodzy czytelnicy będziecie w Warszawie, to gdy wchodzicie do sklepu, uważnie słuchajcie, co do klientów mówi sprzedawczyni - jeśli "dzień dobry, co chciałby pan/pani u nas dziś kupić" to znaczy, że wszedł warszawiak. Jeśli zaś "dzień dobry, w czym mogę pomóc", to znaczy, że sprzedawczyni wyczuła w nim biednego jak mysz kościelna przyjezdnego.

Po pracowicie spędzonym dniu, wieczorem przed snem, January jeszcze tylko poczytał kilka internetowych forów uśmiechając się pod wąsem - tak, tu jeszcze mogą napisać, co im leży na wątrobie, ale już niedługo.

I tak oto minął kolejny dzień przeciętnego warszawiaka.

H_Piotr.

19.12.12

PLAN WARSZAWY Z 1779 ROKU + BONUS

Jeśli interesuje nas historia jakiegoś miejsca, to pomocne w jej odkrywaniu są stare mapy.  Dokładne plany Warszawy powstawały od XVIII wieku. Są często reprodukowane, ale w kiepskiej rozdzielczości. I oto dziś rozwiązanie tego problemu! Podaję Wam jak na dłoni bardzo dokładny plan Warszawy z 1779 w dobrej rozdzielczości. Kopia planu wielkości plakatu wisiała w przejściu podziemnym pod Dworcem Zachodnim (koło stoiska z książkami) aż do "estetyzacji" sprzed Euro 2012. Nie wiem, skąd sprzedawca wziął kopię, ja nie roszczę sobie żadnych praw autorskich. Klikajcie, a będzie Wam dane:






A propos przejścia podziemnego pod Dworcem Zachodnim - bonusy w postaci kadrów ze znanej komedii "Miś", a przy okazji swoiste "Warszawskie Dawniej i Teraz" 1980/2011:
"Dobranoc książę" "Dlaczego książę?" "Mój kolega z teatru ma takie powiedzonko. Nie wiem dlaczego."
oraz:
"Tak sobie czasem myślę, czy miłość, to w ogóle w życiu jest możliwa, czy w ogóle jest takie cuś"
Lepiej czy gorzej?

Widoki "dziś" to właściwie też już "wczoraj", bo w ramach kolejowej "estetyzacji" nieco ucywilizowano (na jak długo?) wygląd Dworca Zachodniego.

H_Piotr.

---   ---   ---

THE MAP OF WARSAW FROM 1779

Today I share with you the original and high resolution map of Warsaw from 18th century (1779). It had been displayed in the underpass of the train station Warszawa Zachodnia ("Warsaw West") before its refurbishment which took place last spring. I don't own the copyright. Enjoy this historical source. Click on it to open and see in the original size.

The bonus are two screenshots from great polish comedy "Miś" ("Teddy bear") from 1980 compared with the same place as it looked in 2011 (just before mentioned refurbishment).

H_Piotr.

17.12.12

RETRORING 2012 - VARSAVIANISTYCZNE MISTRZOSTWA AMATORÓW

"Kumie, chwalą nas!
Kto?
Wy mnie, a ja Was."

Witam Was, drodzy czytelnicy Fenomenu Warszawy i oglądacze zdjęć, po dłuższej przerwie. Jednym z powodów tej przerwy był fakt,że:

Jak może część z Was wie, między 18 października, a 13 grudnia br. odbyła się trzecia edycja Varsavianistycznych Mistrzostw Amatorów "Retroring 2012".

Po raz pierwszy wziąłem w nich udział i w efekcie ZDOBYŁEM TRZECIE MIEJSCE!

Jak sugeruje nazwa, pojedynki toczyły się na ringu. Był on ustawiony w kawiarni "Retrospekcja" na Bednarskiej. Walki nie były ustawiane ;) Niektóre były zacięte, zdarzały się ciosy poniżej pasa. W tym roku obeszło się bez nokautów :) Wszystkie walki wzbudzały wśród licznie zgromadzonej publiczności wielkie sportowe emocje.

Więcej szczegółów dotyczących przebiegu mistrzostw wraz z wynikami na oficjalnej stronie www.retroring.pl

Otrzymałem dyplom i nagrody - oczywiście książki o Warszawie :) O dziwo, żadna nie powtarza się z tymi, które już mam :)

W odróżnieniu od wyróżnienia bloga "Fenomen Warszawy" dwa lata temu w konkursie "Syrenka w sieci" (o czym możecie przeczytać tutaj), gdzie jakaś dobra dusza zgłosiła niniejszy blog, a następnie ileś osób na niego zagłosowało, najnowsze wyróżnienie zostało przez "jednoosobową redakcję bloga" wywalczone w pocie czoła :) w trakcie czterech morderczych pojedynków.

H_Piotr.


PS. Pojawia się też nowość na blogu - postaram się każdy post pisać (chociaż skrótowo) również w języku naszych przyjaciół zza kanału La Manche (a także dziś, na specjalne życzenie Meteora2017, w języku naszych braci znad Dunaju).
---   ---   ---

Dear visitors,
This is the first post on this Warsaw-related blog to be written in english, sorry for all mistakes :)
Today I am returning to writting the blog after a month-long break. Why? Partly because in october - december 2012 I took part in the 3rd "Varsavianist" Championship - "Retroring 2012". I scored 3rd place. You can find the details on the contest on its official web site. I was given a diploma and books :)

It is the following award after the "Fenomen Warszawy" blog was awarded in the "Syrenka w sieci" ("The siren in net") contest for the best Warsaw-related website in 2010. You can read here about it.

H_Piotr.

---   ---   ---

Kedves "Fenomen Warszawy" blog olvasóim!

A külön Meteor2017 kérésére magyarul is irom ezt a bejegyzést.

Régóta sem irtam semmit, mert sok munkám volt (s van most és lesz is), több között ezért, hogy oktobertől decemberig a harmadik "Varsó-tudás" "Retroring 2012"-cimű bajnokságban részt vettem s A HARMADIK DIJAT NYERTEM MEG! A dijként a feletti diplomán kivül pár könyvet kaptam. Több információ a "Retroring" hivatalos honlapján található.

Ez nem az előszőr, amikor "Fenomen Warszawy" valami dijat kap (a blogom maga, vagy az irója - én). 2010-ben a "Syrenka w sieci" ( az az "A sziréna a halózatban") cimű versenyben a megkülönböztetést kapta a Varsóval kapcsolatos legjobb weboldalnak. 

H_Piotr.

13.11.12

BLOK TO CZY KAMIENICA - CZ. 2

Na początku przepraszam za taką częstotliwość (rzadkotliwość?) wpisów, ale jestem ostatnio bardzo zajęty i to potrwa jeszcze co najmniej z miesiąc.

Dziś ciąg dalszy rozważań o blokach i kamienicach na szybko, nawet bez własnych zdjęć. Pod poprzednim moim wpisem na ten temat 5 miesięcy temat rozgorzała dyskusja. Do niniejszego wpisu zainspirowała mnie notatka na zaprzyjaźnionym blogu "Wczoraj i dziś" poczyniona przez Marcina, autora (nie tylko) tego bloga.

Pierwsza para zdjęć przedstawia narożnik Żelaznej i Chłodnej w roku 1944/45 oraz 2012. Tuż przed wojną do kamienicy (tu się chyba wszyscy zgodzą, że to była kamienica?) dobudowano budynek (kamienicę?), w której podczas wojny stacjonowali Niemcy i zyskał on przydomek "Nordwacha". Przetrwał on wojnę i PRL, za to w miejscu najstarszego budynku w latach 60-tych postawiono kolejny. On też stoi w pierzei ulicznej, też zajmuje działkę "od ściany do ściany", też ma sklepy na parterze (jak oba przedwojenne), też jest zbudowany w stylu modernistycznym (jak "Nordwacha").

Jednak z każdym kolejnym budynkiem grono ludzi nazywających je kamienicami topnieje :) Czemu? Budynek tuż-przed-wojenny miał dużo niższe piętra od kamienicy z przełomu XIX/XX wieku i według rozgraniczeń przez to może mógłby zostać zdyskwalifikowany z rangi kamienicy. Jednak powojenny budynek stojący w miejscu starej kamienicy ma piętra sporo niższe od tego z lat 30-tych i przez niektórych badaczy zjawiska kamienic przez to właśnie nie jest za taką uważany.

Na zdjęciach wyraźnie widać, że na trzy kondygnacje kamienicy sprzed 1914 przypadają cztery "Nordwachy", a za to na pięć kondygnacji "Nordwachy" potrzeba sześciu powojennego budynku (bloku? kamienicy?). Jeśli przyjąć, że powojenny ma najniższą wysokość pięter 2.40 m, to "Nordwacha" ma ok. 2.90 m, a najstarszy, nieistniejący budynek miał ok. 3.90 metra wysokości. Czy to może być granica "kamieniczności" i "blokowości" budynku? Jednak centymetry mają znaczenie?

H_Piotr.

---   ---   ---

IS IT A "BLOK" (BLOCK OF FLATS) OR A "KAMIENICA" (TENEMENT HOUSE)?

This post is about the fact, that what can be simple somwhere else, in Wrasaw can be complicated :)

This is the second post on the same topic (the first is here - yet not available in english). Today post is inspired by photos from Marcin's blog "Wczoraj i dziś" ("yesterday and today" - comparing views of Wrasaw from the past and how it looks today).
While looking on Wikipedia for "blok" and "kamienica" one might think that those two kinds of residential buildings are unmistakable. But not in Warsaw :) Sometimes the difference is as slight as on the first pair of Marcin's photos. On the first photo we can see two buildings - one from before 1914 (on the left, neo-renaissance) - and this for sure fits in the definition of "kamienica", and the second from the 30's in modern style. Some would name it "kamienica" while some "blok".

As the outcome of WW2 the left-side building ceased to exist (it's an euphemism) and in the 60's new building was built juest next to the building from the 30's as we can see on the 2nd view. But this new building would not be rather called "kamienica" while the only difference between them is that new is lower-storey.

The oldest building was appr. 3.9m high, the existing from the 30's appr. 2.9m, while the newest one appr. 2.4m. Does the size really matter?

H_Piotr.

13.10.12

PODZIEMIA STARÓWKI - STARA PROCHOWNIA

Stara Prochownia (zwana też Starą Prochoffnią) to dawna baszta mostowa pierwszego stałego mostu przez Wisłę w Warszawie, którego pomysłodawcą był ostatni Jagiellon na tronie polskim - Zygmunt August. Most został otwarty w 1573, już po jego śmierci, a było to wydarzenie tej rangi, że aż Jan Kochanowski napisał na tę okazję trzy (!) fraszki.
Most przetrwał tylko 30 lat, a budynek służył następnie wielu innym celom (między innymi jako baszta prochowa i więzienie).
Po wojnie Prochownię zaanektowała kultura i do dziś mieści się tu m.in. teatr.
Tablica z czasów więziennych "Na poprawę złych mieysce od sądv wyznaczone"
Podziemia zostały niedawno wyremontowane i dziś możemy je oglądać w pełnej krasie.
Sala bankietowa.

Wzór posadzki zaczerpnięty z kościoła oo. bernardynów na Czerniakowie projektu Tylmana z Gameren.

Tu niektóre sale już zaanektowała sztuka przez duże eSz.


Powyższe cegły mają ok. 430-440 lat.

H_Piotr.

PS. Oto i fraszki mistrza Jana (pierwsza - ta najbardziej znana, bo na lekcji polskiego była wałkowana):

"Na most warszewski"
Nieubłagana Wisło, próżno wstrząsasz progi,
Próżno brzegom gwałt czynisz i hamujesz drogi;
Nalazł fortel król August, jako cię miał pożyć,
A ty musisz tę swoję dobrą myśl położyć,
Bo krom wioseł, krom prumów już dziś suchą nogą
Twój grzbiet nieujeżdżony wszyscy deptać mogą.

"Na tenże"
To jest on brzeg szczęśliwy, gdzie na czasy wieczne
Litwa i Polska mają sejmy mieć społeczne.
A ten, który to wielkim swym staraniem sprawił,
Aby już więc żadnego wstrętu nie zostawił,
Wisłę, która nie zawżdy przewoźnika słucha.
Mostem spętał; bród wielki, ale droga sucha.

"Na tenże"
Nie woła dziś przewoźnik: "Wsiadaj, kto ma wsiadać!
Niebezpieczno się wozić, gdy mrok pocznie padać."
Słysz, mam ja zegar w mieszku, który póki bije,
Póty też i gospodarz, co go nosi, pije.
A ty śpi, przewoźniku, nie dbając o goście;
Byś i darmo chciał przewieźć, ja wolę po moście.

PS2. Polszczyzna z tamtych czasów miała więcej wspólnego z językiem czeskim, niż dzisiaj:
krom = poza
społeczne = wspólne
zawżdy = zawsze
neni = nie ma (to znalazłem w jakiejś innej fraszce)

---   ---   ---

THE CELLARS OF THE OLD TOWN - THE OLD GUNPOWDER TOWER

The building called "The old Gunpowder Tower" stands at the end of Mostowa str ("Bridge str.") and originally used to be the bridge tower. The first permanent bridge in Warsaw was build in 1573 and it was an idea of king Sigismund II Augustus, the last of the Jagiellons on polish throne. The opening of permanent bridge across as wide river as Vistula was such an important event that even the famous polish poet of the time, Jan Kochanowski wrote 3 epigrams on this occasion. The bridge was destroyed by floe in 1603 and not rebuilt. After this the tower served as the gunpowder tower, jail, tenement house, and now it is the site of "Stara Prochoffnia" theatre and the centre for culture. The building was partly damaged during WW2 but remains original. Those brick-walled rooms are appr. 430-440 year-old.

I am not able to translate those epigrams :)

H_Piotr.